25 marca 2014

Test długodystansowy: Puma FAAS 500


 
   Puma Faas 500 w pierwszej odsłonie ukazała się na rynku w pierwszej połowie 2011 roku. Także, nie będzie to recenzja nowego modelu, a takiego, który został już przetestowany i zrecenzowany przez szerokie grono biegaczy. Jak podaje producent linia FAAS jest skierowana do biegaczy lekkich posiadających już biegowe doświadczenie, wykonujących treningi średnie lub długie. W lini FAAS poziom amortyzacji jest określany numerem, gdzie 100 to but z najcieńszą podeszwą. 500 mieści się dokładnie w środku skali.


Pierwsze wrażenie

  Faas 500 na pierwszy rzut oka  sprawia wrażenie dobrze wykonanego, wszystko jest sklejone estetycznie, a a materiały z jakich został wykonany but nie budzą zastrzeżeń co do jakości. FAAS 500 wygląda na ciężki, przede wszystkim za sprawą mocno nalanej podeszwy oraz gęstej siatki, jednak gdy weźmiemy but do ręki wrażenie znika, gdyż waży zaledwie 252 gramy.
Duży nacisk położono na stronę wizualną buta, design jest klasyczny, zestawienia kolorów dobrane tak, aby każdy znalazł coś dla siebie. Moja para jest w kolorze szaro-zielonym, spód buta w ciemniejszym kolorze nie brudzi się tak szybko, a zielony wierzch ożywia wygląd całego buta.


Cholewka oraz trzymanie stopy

  Zastosowanie mało przewiewnej siatki w FAAS 500 jest najbardziej dyskutowaną kwestią w przypadku pierwszej generacji . Rzeczywiście może to budzić wątpliwości co do wentylacji oraz  komfortu naszych stóp przy treningach w wysokich temperaturach. Moim zdaniem wybór tego buta na polskie warunki jest w pełni uzasadniony. Dla kogoś kto nie przestaje biegać w zimie, oraz nie odpuszcza treningów gdy pogoda  za oknem  nie zachęca do aktywności but ten będzie optymalnym wyborem. 
Cholewka w FAAS 500 jest zupełnie elastyczna nie odnajdziemy tu usztywnionego zapiętka ani żadnego wsparcia na śródstopiu. Ponadto but został zaprojektowany tak aby zapewnić dużą przestrzeń na palce.
Minusem cholewki są wystające szwy, które zanim but się rozbiegał dość mocno przyczyniały się do powstawania odcisków. Po przebiegnięciu około 600 km na cholewce nie ma śladów zużycia.



Podeszwa stabilizacja oraz amortyzacja

  Podeszwa w pierwszej odsłonie FAAS 500 została wykonanana z elastycznej pianki, która przy naciskaniu palcami zachowuje się jak silikon. Pod ciężarem ciała ugina się w znaczny sposób,a  w trakcie biegu sprawia wrażenie niesamowitego komfortu. Podeszwa to zdecydowanie największy i jakby nie było najważniejszy atut obuwia. Dodatkowo jest wygięta w łodeczkowaty kształt co ułatwia spadanie na śródstopie, nie brak też elastyczności. Amortyzacja mimo zapewnień producenta o nawiązaniu do nurtu biegania naturalnego jest naprawdę spora. Bieżnik zapewnia przyczepność w każdych warunkach, but sprawdza się dobrze na asfalcie, śniegu, oraz lekkim terenie.



Podsumowanie

  FAAS 500 jest butem ze wszech miar uniwersalnym. W moim przypadku wyznaczył czego tak naprawdę poszukuje w butach do biegania. Sprawdzi się praktycznie na każdym dystansie od krótkiego treningu tempowego przez bardzo długie wybiegania, aż do zawodów na dystansie maratonu. Jest to optymalny wybór dla kogoś kto potrzebuje jednego buta o szerokim spektrum zastosowania. Gdy pisałem tę recenzję w sklepach zagościła już trzecia odsłona pięćsetek, szkoda, że producent w następnych odsłonach nie zdecydował się na kontynuowanie niemalże idealnego konceptu buta do biegania. Następne odsłony są już mocno usztywnione, a podeszwa jest zupełnie inna, nie tak sprężysta. Wielka szkoda, że można zepsuć coś tak dobrego.

Plusy:                    Minusy:
- podeszwa          - szwy wewnątrz cholewki
- amortyzacja       - brak kontynuacji założeń wersji v1 w kolejnych odsłonach
- miękki zapiętek          
- elementy odblaskowe
- design
- waga



Ocena 5/6

Cena producenta: 449 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz