3 lutego 2014

Jak biegać i nie zwariować? (1) : Run by feel

   
biegacz Tarahumara


  W naszych codziennych treningach narzędzia jak GPS czy pulsometr są nieocenioną pomocą. Dzięki nim możemy na bieżąco obserwować jakim tempem biegniemy lub jak wiele wysiłku wkładamy w nasz aktualny trening. Wielu z nas nie wyobraża sobie biegania bez urządzeń, które na bieżąco moniturują jak przebiega nasza aktywność. Jednakże, aby biegać jak zawodowcy musimy nasze tempo i samopoczucie odczuwać, a nie odczytywać. Można zacząć od tego, aby na jeden trening w tygodniu nie zabierać żadnego z wyżej wymienionych urządzeń czy nawet zwykłego zegarka czy stopera. 


Dlaczego biegać według samopoczucia?

   Bieg na samopoczucie jest doskonałym środkiem treningowym, aby odnotowywać ciągły progres naszych wyników. Dzięki tzw: "run by feel" nauczymy się słuchać swojego ciała. Przy takim biegu możemy w 100% skupić się na bodźcach dochodzących z naszego ciała, tym samym poprawiając wiele czynników, które omijaliśmy koncentrując się na monitorowaniu naszego aktualnego tempa na GPSie lub tętna na pulsometrze. Możemy w tym momencie wsłuchać się we własny oddech, pracować nad pracą rąk, sylwetką czy poprawnym lądowaniem/wybiciem.

  Cechą najlepszych biegaczy jest równy tempowo bieg. Niestety wśród amatorów dużym błędem jest sugerowanie się tempem chwilowym wskazywanym przez urządzenie pomiarowe, prowadzi to często do nierównego biegu, swoistego zrywania za każdym razem gdy nasz zegarek zacznie wskazywać inne tempo chwilowe od tego, które założyliśmy na początku treningu. 
Kolejną zaletą biegania na samopoczucie jest aspekt psychologiczny. Biegnąc w ten sposób nie przeliczamy, nie zastanawiamy się w ile przebiegniemy następny kilometr, lub ile mamy przed lub za sobą. Jest to trening w czystej pierwotnej postaci w którym mamy nauczyć się słuchać samego siebie. 

  Czytając o bieganiu na samopoczucie zakładamy, że ten środek treningowy możemy stosować tylko w przypadku biegów swobodnych czy wycieczek biegowych. Owszem, również i tu forma ta sprawdza się doskonale, jednakże osobiście najczęściej stostuje ją w przypadku biegów tempowych, to właśnie wtedy nasze ciało wysyła nam najwięcej sygnałów. Stosująć "run by feel" przy szybszych treningach nauczymy się równego swobodnego dla nas tempa i pobudzimy  nasz umysł do odbierania większej ilości bodźców.

  Bieg według własnych odczuć nie jest środkiem treningowym adresowanym wyłącznie do amatorów, sprawdzi się na każdym poziomie zaawansowania. W przypadku bardziej zaawansowanych zawodników będzie to ciekawe urozmaicenie treningu w przypadku tych mniej pozwoli się swobodnie rozbiegać bez kładzenia presji na wyniki. 
O bieganiu na samopoczucie jako jednym z bodźców treningowych często wspominał sam cesarz biegów dłuodystansowych Haile Gebrselassie. Nie używał nigdy również urządzeń jak pulsometr czy laktometr do monitorowania swoich treningów, w żaden sposób nie przeszkodziło mu to do osiągnięcia wszystkiego co można osiągnąć w biegach długich. 

 Haile Gebrselassie

  Gdy uda nam się zmienić nasze podejście do codziennych treningów, aby kurczowo nie trzymać się wskazań różnorakich urządzeń, wtedy możemy zacząć cieszyć się biegiem w czystej postaci. W tego typu biegach nie ograniczajmy się tylko do powolnego wydeptywania kilometrów, cieszmy się biegiem w każdej formie od powolnych treningów do zawodów na pełnych obrotach, być może właśnie wtedy odczujemy prawdziwą przyjemność z biegania. 


1 komentarz:

  1. Takie trenowanie to powinna być podstawa przecież kiedyś nie było tych wszystkich urządzeń, a jakoś dało się robić treningi :). No i dla mnie to powinna być przyjemność - w końcu wystarczająco człowiek nakręca się tym, co musi w ciągu dnia, na bieganiu powinno się reklaksować ;p

    OdpowiedzUsuń